II Rajd rowerowy – relacja

rajd1

Od rana pogoda nie zachęcała do wypraw, od czego jednak prałat i wikary w naszych szeregach? Im bliżej południa, tym bardziej słonko pokazywało się na niebie. Punktualnie w południe prałat pobłogosławił uczestników i ruszyliśmy z ulicy Grodzkiej w trasę. Trasa biegła przez przejście na Wydrzanach dalej w kierunku Gartz, ścieżką rowerową wzdłuż lotniska pod starym wiaduktem kolejowym.

rajd2

Grupa była zdyscyplinowana, co jakiś czas czołówka czekała na resztę uczestników. Zwartą grupą dotarliśmy do miejscowości Dargen a tam muzeum techniki. Po wejściu za bramę sentymentalna podróż w przeszłość. Na półkach „najnowsze” krzyki techniki rodem z NRD; radia, telewizory, maszyny do szycia oraz inne urządzenia AGD. Dalej samochody, motocykle i inne pojazdy. Z żalem oglądaliśmy wyroby naszej motoryzacji, szkoda że nie ma takiej placówki u nas. Ten maluch, syrenka czy elegancka Warszawa garbus, łezka się w oku zakręciła. Na ścianie plakaty z tamtych lat, spotkania harcerzy Polskich z Niemieckimi pionierami czy jeszcze dawniejsze o „walce” ze stonką. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej ścieżką rowerową do Korswandt obok malowniczego jeziorka do zabytkowego budynku ujęcia wody po stronie Polskiej.

rajd3 Cała trasa wyniosła ok.31 km. Cali i zdrowi dotarliśmy do mety, tam rozjechaliśmy się do domów. O godz. 16 spotkanie integracyjne na gościnnych terenach yacht clubu MW „Kotwica” przy ulicy Steyera. Tam już z daleka czuć było smakowite zapachy płynące od grilla obsługiwanego sprawnie przez Adriana. Jedzenie było jak zwykle pyszne i pod dostatkiem, w miłej atmosferze spędziliśmy tam kilka godzin. Dyskusje były na pewno owocne, z wieczora rozstaliśmy się z przekonaniem potrzeby spotykania się na tego rodzaju imprezach.

 

Servo per Amikeco!

tekst: K.Wilczyński